Witamy na stronie 8 Piotrkowskiej Drużyny Harcerskiej  "TROP"
 Jeśli chcesz przeżyć niezapomnianą przygodę przyjdź na naszą zbiórkę!
 Spotykamy się w każdy piątek w godz. 17.00-18.30
                w Ośrodku Szkolno Wychowawczym przy ul. 3-go Maja 28/34
Do zobaczenia na zbiórce!

Rajdy, zloty, zimowiska, obozy, biwaki – to wszystko to, co harcerze lubią najbardziej. Dziś, 3 maja, pomimo złowieszczych prognoz pogody, spora część drużyny, posiadająca już mundury spotyka się na parkingu przy placu Narutowicza. Wszyscy już są? Taak. To ruszamy! Stamtąd przemieszczamy się na miejskie obchodu uchwalenia Konstytucji 3-go maja, które odbywają się w miejskim amfiteatrze. Po Mszy Świętej złożenie kwiatów pod pamiątkową tablicą przy kościele Ojców Bernardynów. Dodatkowo dh Klaudia Wojtysiak oraz dh Justyna Fijałkowska asystowały do sztandaru 25 Pułku Piechoty AK. Na zakończenie Pan Prezydent Chojniak wygłasza przemówienie, padają wystrzały z armaty i z powrotem wracamy na parking. Najpierw do Zarzęcina pojechały zuchy, a kiedy autokar wraca pakujemy się do niego my i ruszamy. Na miejscu czeka na nas już pyszny obiadek, szybko się lokujemy – starsi (Łasice, Kozice, Borsuki, Szakale, oraz KDH) w namiotach a pozostali w domkach letniskowych. No i wreszcie jesteśmy, lecz nasz odpoczynek nie trwał długo, gdyż zaraz po LB idziemy w las, na podchody. zarzecin3Jednak w tym momencie pogoda przestaje nam dopisywać i z upalnego lata znów przemienia się w deszczową wiosnę. Ale przecież deszcz nie może zepsuć nam zabawy. Postanawiamy udać się pod wiatę, aby do samej kolacji popląsać. Na koniec dnia czas na śpiewanki, które choć krótkie to bardzo wesołe. Niestety deszcz zmoczył nam troszkę namioty i niektórzy z nas poszli spać w podmokłych śpiworach, ale przecież taki właśnie jest urok spania pod namiotami. Kolejny dzień i kolejna dawka emocji. Od samego rana zajmujemy się grą samarytańską. Jesteśmy pogotowiem ratunkowym otrzymujemy różne zlecenia, aby udać się na miejsca różnych wypadków. To my musimy zadecydować, w jaki sposób pomóc poszkodowanemu i czy przewozić go do szpitala (na naszych własnych ręcznie wykonanych noszach). Przypadki były różne od zwichnięcia stawu skokowego, przez wypadek samochodowy, podtopienie, złamanie ręki i omdlenie aż do otwarcia jamy brzusznej. Im szybciej wykonaliśmy nasze zadania tym później mogliśmy mieć wjęcej wolnego czasu, który trwał aż do obiadu. Tego popołudnia czekała nas poprawka z rozrywki, a mianowicie podchody, które nam wczoraj nie wyszły. Wszyscy bawili się świetnie, a kiedy zaczęło nam się już nudzić wróciliśmy z powrotem na bazę. Tam podzieliliśmy się na dwie grupy starszą i młodszą, z czego starsi poszli na musztrę, a młodsi na zajęcia manualne pod wiatą. Po kolacji do późnego wieczora wcieliliśmy się w detektywów. Porwano Pshemkoo, trzeba go znaleźć, a co więcej dowiedzieć się, kto go porwał!! zarzecin2Błądzimy od jednej do drugiej osoby, jak zwykle każdy ma do powiedzenia coś innego, ale dzięki naszemu szóstemu zmysłowi udaje nam się rozwikłać zagadkę. W między czasie pod bardzo różnymi pretekstami z każdej grupy detektywistycznej zostaje porwana jedna osoba, którą w późniejszym czasie również musimy odnaleźć. Kolejnego dnia przed apelem oddajemy nasze raporty ze śledztwa, wyniki gry są następujące Kozice zajęły III miejsce, … zajęły II, a Łasice I. Wszystkim detektywom gratulujemy!! Nadszedł dzień, na który wszyscy najbardziej oczekiwali. To dzisiaj przez cały dzień od samego rana każdy harcerz z 8 PDH i 8 DH „TROP” będzie zaliczał próbę na harcerza/harcerkę. zarzecin1Na trasę biegu wychodzą dwójkami, na punktach kontrolnych znajdują się również po dwie osoby, które złożyły już Przyrzeczenie i sprawdzają ich wiedzę, a następnie wpisują im punkty. Aby zaliczyć tę próbę potrzebne jest min. 80 % punktacji. Przed obiadem startuje jedna grupa, a po obiedzie druga. W między czasie, kiedy jedni wykazują swoje umiejętności, pozostali pracują na rzecz bazy. Niestety dopiero jutro okaże się, komu udało się zaliczyć, ale mamy nadzieję, że nasi harcerze pokażą, na co ich stać. Po kolacji możemy w końcu wykorzystać nasz asortyment na Euro, zapowiada się interesujący wieczorek o piłce nożnej. Głównym jego celem jest losowanie państw, które każdy zastęp będzie reprezentował na obozie Walne 2012. Zaproszono sławnego piłkarza - Pele, który choć milczy bardzo dobrze i sprawiedliwie losuje nam nazwy państw. Pomiędzy losowaniem leci dużo muzyki, do której chętnie tańczymy, a poza tym zorganizowano też quiz na temat naszej znajomości piłki nożnej. Nagrody były bardzo interesujące, więc było, o co walczyć. Ostatnia noc w Zarzęcinie, ale za to, jaka ważna dla wielu osób. To właśnie tej nocy kilkoro z nas mogło dostąpić zaszczytu złożenia Przyrzeczenia Harcerskiego. Niedziela to przede wszystkim pakowanie, sprzątanie i zwijanie namiotów. Już wiemy, kto zaliczył próbę. Żegnamy się z 18 DH „Kuźnia” oraz z Ósemką warszawską. Ostatni krąg, wspólne foto i wracamy do domku. Z pewnością jeszcze przez długi czas będziemy miło wspominać ten biwak.

zarzecin4

To właśnie na tym biwaku, w Zarzęcinie, odbyło się losowanie do największego turnieju jaki się odbędzie na przełomie lipca i sierpnia - EURO WALNE 2012. Było naprawdę bardzo gorąco. Zobaczcie sami!

Myślę, że każdy obóz to najważniejsze wydarzenie w roku harcerskim dla każdego harcerza i harcerki. Wprost nie można się go doczekać, a kiedy już nadchodzi ogarnia nas radość nie do opisania i aż nie chce się stamtąd wracać. Taki też właśnie był tegoroczny obóz EURO-Walne. Jak sama nazwa wskazuje stylizacja obejmowała Euro 2012. Każdy zastęp wylosował na biwaku majowym nazwę państwa, do którego potem musiał się dostosować. Po rutynowej pionierce w namiotach jak i przed nimi wyrosły jak grzyby po deszczu różnego rodzaju symbole narodowe naszych państw. Jednak sam wygląd to nie wszystko na jednym z wieczornych świeczkowisk rozpoczynających nasze zawody piłkarskie należało także popisać się wiedzą, powiedzieć coś ciekawego w danym języku, najciekawsze okazały się chyba kraje skandynawskie, opowiedzieć o kulturze i ciekawostkach związanych z daną narodowością. Wszystko to było niezmiernie ciekawe jednak i tak wszyscy najbardziej pochłonięci byli meczami, które już kolejnego dnia miały się rozpocząć (i to nie tylko chłopaki). eurowalne2Ale zacznijmy od początku, w końcu obóz musi się zacząć od zwiadu terenowego. Tak, więc wyruszyliśmy w drogę by poznać naszą okolicę i jak zawsze przyciągnęliśmy za sobą masę wrażeń i historii do opowiedzenia. Na starcie otrzymaliśmy kilka zadań jak odnalezienie najstarszego gospodarstwa i przyniesienie z niego pamiątki czy zdobycie przepisu na miejscową potrawę. Oczywiście później nie omieszkaliśmy podzielić się nimi na wieczornym podsumowaniu zwiadów. Jakiś czas później odbył się konkurs na najciekawszy stos ogniskowy i choć przez cały pierwszy tydzień pogoda nam nie dopisywała, (przez co nie mogliśmy się również kąpać w jeziorze) kilka ognisk udało się rozpalić – i to właśnie nazywa się dobry stos ogniskowy. Jednymi z ciekawszych zajęć był przeprowadzony przez Łasice i Łosie „Milion w minutę”, w którym każdy mógł spróbować swoich sił w telewizyjnych konkurencjach. Interesujący sposób na spędzenie wolnego czasu, jeśli ktoś ma ochotę na sprawdzenie, do czego jest zdolny. W pierwszym tygodniu odwiedzili nas także chłopcy z Ochotniczej Straży Pożarnej z Raczek. Chłopakom z naszego podobozu udało im się nawet zrobić małego psikusa w nocy, bo schowali im kilka rowerów podczas ich warty. Tamci nic nie zauważyli i musieli je potem odkupić. Niestety nie mogli u nas zbyt długo zostać, więc nie poznaliśmy się za dobrze. Co ciekawe jeden z obozowych wieczorów wypełnił nam turniej związany z polskimi komediami. Każdy zastęp przedstawiał charakterystyczny fragment danego filmu a reszta odgadywała jego tytuł. Ten tydzień minął nam niezmiernie szybko, jak to zawsze bywa przy dobrej zabawie, ale to w sumie dobrze, bo oto właśnie dotarły do nas zuchy i kiedy wszyscy byliśmy już w komplecie mógł się odbyć apel zgrupowania i wspólne ognisko. Nie zabrakło także musztry, którą pieczołowicie szkoliliśmy i staraliśmy się doskonalić. I choć szło nam to topornie nie poddawaliśmy się, pomimo czasem niezbyt sprzyjających warunków pogodowych. Co się okazało zuszki z Piotrkowa przywiozły ze sobą piękna pogodę i nareszcie mogliśmy korzystać z kąpieliska. Oj działo się w tej wodzie. Pływanie, skoki do wody, zaliczanie sprawności pływackich, pływanie kajakami i nie tylko. Pod spadachronem odbył się także wieczór kabaretowy. Część z nas nakruszyła sucharami, a część rozbawiła innych do łez. Wydawać by się mogło, że przygotowanie krótkiego skeczu wcale nie powinno być trudne, jednak w praktyce okazuje się, że wymaga to nie lada trudu, by udało się rozśmieszyć tak wymagającą publikę, jaką jesteśmy my. Harcerstwo to nie tylko zabawa, lecz także służba Bogu tak, więc drugiej niedzieli obozowej przybył na stanicę ksiądz, by odprawić Mszę Świętą dla całego naszego obozu, w której każdy z nas w pełnym umundurowaniu uczestniczył. Oczywiście najprzyjemniejsza część obozu to wycieczka. Tym razem pojechaliśmy do bazy wojskowej i Aquaparku. Na basenie jak zawsze zabawa była przednia z resztą w bazie wojskowej także, gdyż każdy z nas był niesamowicie zainteresowany wszystkim tym, co mówił przewodnik i tym, co mogliśmy tam zobaczyć. I choć zwiedziliśmy jedynie niewielką część całej bazy i tak zajęło nam to ok. 2,5 godziny. W trakcie obozu każdy harcerz, który złożył już Przyrzeczenie miał możliwość podejścia do sprawności mistrzowskiej Trzech Piór, jednak tylko nielicznym udało się ją zaliczyć. Poza tym wielu z nas dostąpiło zaszczytu złożenia Przyrzeczenia, w bardzo różnych okolicznościach, jednak zawsze były to chwile magiczne. By lepiej zrozumieć i zapamiętać Prawo i Przyrzeczenie Harcerskie miały miejsce zajęcia poświęcone tej tematyce, na których mogliśmy wykazać się wiedzą już zdobytą jak i nauczyć się czegoś nowego. Okazją do świętowania były także urodziny dh Czecha. Sto lat i wszystkiego najlepszego. I w końcu nadszedł ten dzień, kiedy rozpoczęło się Euro. Rywalizacja była zacięta. Grupy były ustawione mniej więcej według naszych umiejętności piłkarskich, jednak już po wyjściu z grupy okazało się, kto tu jest najlepszy i tak po dwóch dniach zmagań pierwsze miejsce zajął zastęp Szakale. Śmiechu, co nie miara mieliśmy również podczas bitwy wodnej. Zastępy kontra cała kadra, trzeba się przyznać, że całkiem przyjemnie tak porzucać się balonikami z wodą. „Śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej…” tak chyba każdy zna słowa tej piosenki, co prawda na Harcfestiwalu nikt jej nie zaśpiewał, jednak i tak można było posłuchać wielu rozmaitych utworów. Jurorzy stanęli przed olbrzymim wyzwaniem, jakim było wyłonienie zwycięzców. Nadszedł ostatni tydzień.eurowalne3 Z tego czasu najbardziej w pamięci wyryły się pierwsze zajęcia z dh Nowaczkiem. To właśnie wtedy ruszyliśmy w las na podchody. Aby pozostać niezauważonym pośród drzew należy się zamaskować, dlatego też od tamtej pory błoto nie jest już nam obce, co potwierdzają przepiękne zdjęcia. Chrzest i śluby obozowe to także nierozłączne elementy obozu podobnie jak wykapka. Podzieliliśmy się na trzy grupy, z czego dwie składały się z harcerzy starszych pod przywództwem dh Czecha i dh Nowaczka a trzecie to harcerze młodsi. Podział ten nastąpił z jedne 4-go powodu – PODCHODY. Jedni to Niemcy drudzy to Rosjanie. Wychodząc z obozowiska ruszyliśmy na wojnę. Oddział 201 obozował w sektorze lasu nr 201 a 202 w sektorze o tym samym numerze. Należało zbudować szałas i odpowiednio go zamaskować, po czym odnaleźć obóz wroga i zdobyć jego flagę. Cóż tym razem bitwę wygrali Niemcy (dh Czechu, Szakale i Łasice), ale już niedługo nadejdzie rewanż. Obóz chylił się ku końcowi, byliśmy świadomi tego, że to już ostatni rok na Walnym, z tego powodu postanowiliśmy się z nim pożegnać. Cały dzień powstawały najróżniejsze wianki, a kiedy nadszedł wieczór zapaliliśmy świeczki i wrzuciliśmy je do wody. Długo odprowadzaliśmy wzrokiem te wspaniałe światełka sunące po tafli wody. Nadszedł ten moment, kiedy należało zorganizować apel i ognisko zgrupowania kończące obóz i zabrać się do rozpionierki. Trzeba wracać do domu, lecz o Walnym nie zapomnimy, a za rok czekają nas kolejne przygody obozowe, choć na pewno już w innym miejscu.

eurowalne1

W tym roku nasza drużyna, a konkretnie 24 osoby miały możliwość wzięcia udziału w kursie zastępowych i przybocznych w Jastrzębiu Zdrój. A więc spotkaliśmy się 5 lutego pod Ośrodkiem Szkolno Wychowawczym o godzinie 14.30. Wyjechaliśmy nieco później, ponieważ musieliśmy się zapakować z bagażami do małego busa. Droga minęła bardzo szybko, a nawet za szybko, bo świetnie się bawiliśmy, jedliśmy i wygłupialiśmy się. Dojechaliśmy na miejsce około godziny 18.00. Zaraz po wstępnym rozpakowaniu się i rozłożeniu łóżek polowych mieliśmy apel mundurowy, gdyż nasz Drużynowy chciał sprawdzić stan naszego umundurowania. Choć poleciało kilka guzików, to z humorem przygotowaliśmy i zjedliśmy kolację. Później to już właściwie każdy miał czas dla siebie, tak jak np. dh. Ola i dh. Justyna urządziły sobie małą bitwę muzyczną :]. Rano jak zwykle pobudka o godz. 7.00, śniadanko i apel, na którym zostaliśmy podzieleni na grupy. Zaraz potem rozpoczęły się pierwsze zajęcia, na których ustaliliśmy sobie jak będziemy przez cały tydzień pracować i regulamin naszej pracy. Mniej więcej o godzinie 13.00 – obiadek (mniam, chociaż nie zawsze). Najedzeni i napojeni mieliśmy okazję troszkę odsapnąć podczas krótkiego, bo tylko trwającego pół godziny LB, większość osób przez ten czas pisała prace lub się wygłupiała. Później znów były zajęcia i tak właśnie zwykle się uczyliśmy do godziny 18.00 do kolacji, ale bez obaw mieliśmy przerwy pomiędzy zajęciami, przecież jesteśmy tylko ludźmi J. I znów po kolacji chwilka na ogarnięcie siebie i swoich rzeczy, i na kolejne zajęcia. Około godz. 21.00 każdy brał swoje rzeczy do mycia i w miarę możliwości wszyscy szliśmy się myć. Na koniec dnia ubieraliśmy się w stroje z „Alicji w krainie czarów” by spotkać się razem wkoło ognia i obrzędowo zakończyć dzień. Gdy tak siedzieliśmy sobie w kręgu mogliśmy podsumować spędzony dzień oraz wręczyć komuś łezkę, która symbolizowała, że komuś dziękujemy za spędzony dzień lub, że po prostu kogoś lubimy. Około godziny 22 ogłoszono ciszę nocną, ale niektórym wcale spać się nie chciało i razem z dh. Oboźnym „pompowali” na korytarzu. W nocy nasza kursowa kadra lubiła nas budzić, co niektórzy się bardzo złościli bo codziennie musieli przyszywać guziki. Pewnej nocy zostaliśmy obudzeni, abyśmy mogli się wykazać naszą samarytanką – mieliśmy udzielić pomocy rannym którzy zostali skrzywdzeni przez obłąkaną Alicję z krainy czarów. Choć było nie łatwo to na pewno był zabawnie i śmiesznie. W sobotę odbył się egzamin sprawdzający czego się nauczyliśmy podczas całego tygodnia nauki. Składał się z dwóch części ustnej i pisemnej. W przed ostatnią noc, czyli po egzaminie, mogliśmy robić praktycznie rzecz biorąc wszystko, bo była tak zwana „zielona noc”. Jedni grali całą noc w piłkę nożną, inni zaś spali z pastą do zębów na twarzy. W niedzielę rano przyjechali po nas nasi druhowie. Razem poszliśmy na apel kończący kurs oraz na rozdanie dyplomów oraz nagród. Potem już tylko sprzątanie, ostatnie uściski i w drogę do domu. I choć niektórzy nie zaliczyli kursu to wiedza którą zdobyli miejmy nadzieję, że im się przyda w przyszłości.

kurs-jastrzebie

Co tam robiliśmy?? Już mówię! Na miejsce dojechaliśmy w piątek po godzinie 18.00, szybko się rozładowaliśmy i przebraliśmy z mundurów, zjedliśmy kolację i znowu wskoczyliśmy w mundury, ponieważ odbył się apel rozpoczynający biwak zimowy. Później był kominek, na którym największe wrażenie wywarło na nas chyba wielkie, pokaźne świeczkowisko, którego środek mieli zaszczyt rozpalić zastępowi z każdej z drużyn, a zewnętrzne napisy, czyli „TROP”, „KUŹNIA” i „LEŚNI” przyboczni wraz z drużynowymi. Po rozpaleniu świeczkowiska każda drużyna miała za zadanie się ładnie przedstawić. Na początek Leśni potem my i 18, która zaprezentowała ciekawą scenkę o swoim bohaterze drużyny Jerzym Kukuczce. W między czasie jak zwykle dużo śpiewaliśmy. Po tym ciekawym kominku mając mały niedosyt postanowiliśmy jeszcze troszkę popląsać.  Niestety bardzo szybko jak dla nas nadszedł czas na toaletę wieczorną i spanie. Jednak Kozicom i Borsukom wcale spać się nie chciało i za zbyt głośne, przewlekłe i  nie do opanowania  gadanie troszkę sobie pobiegali. Chyba nie było aż tak strasznie, co?? W sobotę standardowo pobudka o 7: 00, toaleta poranna i śniadanie, po czym ku naszemu zdziwieniu okazało się, że w nocy kilku osobom zniknęły sznury. Ale na apelu wszystko się wyjaśniło, gdyż troszkę pozmieniały się pewne funkcje w drużynie i co za tym idzie pozmieniały się także sznury. Zaraz po apelu zaczęły się zajęcia. Zostaliśmy podzieleni na małe  grupy i poszliśmy na poszczególne punkty. Każda drużyna organizowała jeden z punktów, były to m.in. przedstawienie scenki o tym jak grupka pianych osób idzie przez ulicę i jeden z nich zostaje potrącony, później rozmawialiśmy o tym jak można by było tej sytuacji uniknąć, mówiliśmy, jakie choroby powoduje alkohol i dlaczego właściwie młodzież po niego sięga. Kolejnym naszym zadaniem było dokończenie scenki o pijanym gościu w sklepie, malowaliśmy także plakat antyalkoholowy i także się trochę bawiliśmy i śpiewaliśmy, potem trzeba było rozpoznać znaki terenowe, sporządzić mapkę i rozwiązać krzyżówkę, a na koniec biegaliśmy po szkole w poszukiwaniu karteczek z napisami o alkoholu i o alkoholizmie i odpowiadaliśmy na zagadnienia typu : prawda lub fałsz. Generalnie cała impreza poświęcona była walce z nałogami i niosła za sobą bardzo interesujące przesłanie mówiące i uczące nas o braku wartości, jakie niesie za sobą alkoholizm i wszelkie inne, nie harcerskie nałogi. Oczywiście podczas wszystkich zajęć znakomicie się  bawiliśmy. Po obiedzie i LB poszliśmy na aulę do innej szkoły, gdzie odbył się replay z Jesiennych Spotkań z Piosenką i przedstawienie prezentacji multimedialnych o drużynach. Jeden opis scharakteryzuje całą imprezę  na auli – ZNAKOMITA ZABAWA !!! Po powrocie zjedliśmy kolację i udaliśmy się każdy na osobne zajęcia poszczególnymi drużynami. Ósemka urządziła sobie zawody. Było wystrzałowo, a jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat to zapraszam do obejrzenia fotek. Zrobiło się niestety późno i zajęcia się zakończyły, ale jeszcze dobrze nie weszliśmy do pokoi jak nasi druhowie zrobili nam alarm mundurowy i z powrotem wróciliśmy na salę gimnastyczną. Zastaliśmy tam już ułożone świeczkowisko, o którego rozpalenie poproszona została dh Anita. Po chwili dh Karolina wraz z dh Kasią otrzymały chusty TROP za swoje poświęcenie i wkład pracy włożony w funkcjonowanie gromady zuchowej „Wesołe Zwierzaczki”, oraz za całokształt działań harcerskich. Następnie dh Natalia odzyskała plakietkę drużyny, gdyż poza pracą nad sobą samą i zmianą ( oczywiście na pozytywne ) swojego zachowania w stosunku do innych wykazała się dużym zaangażowaniem w przygotowanie powtórki z festiwalu. Potem poszliśmy spać i tym razem nawet u harcerzy starszych w pokoju było w miarę cicho, tak bardzo nas wykończył bogaty i atrakcyjny program zajęć. Rano pobudka o 8: 00 no, bo w końcu mamy niedzielę, śniadanko, sprzątanie całej szkoły i apel kończący biwak zimowy, na którym dostaliśmy fantastyczne prezenty, tj. zastępowi i funkcyjni zastępu dostali po Grześku, dla całego zastępu dostaliśmy czekoladę z orzechami a przyboczni i drużynowi dostali po czekoladzie z nadzieniem. Wyżerka była oczywiście przednia i wcinaliśmy słodycze jeszcze w drodze powrotnej. Na koniec jeszcze tylko wspólna fota, trochę musztry i żegnaj Szczercowie. Mamy nadzieję, że imprez tego typu będzie ) – na pewno będziemy wJwięcej ( druhna Ola ma już teraz doświadczenie nich brać aktywny udział – dziękujemy bardzo harcerkom i harcerzom z Leśnych i Osiemnastki za znakomitą zabawę i fantastycznie udany weekend. Mamy nadzieję, że kolejne nasze spotkania będą równie owocne i ciekawe !!! Do zobaczenia na nich – CZUWAJ.

szczercow

14 stycznie 2012, godz 8.15, Artur, Przemek, Krzysiek i Kacper spotykamy się na stacji BP. Czekamy tam na dh Agatę, która jakimś cudem zgodziła się nami opiekować podczas biegu noworocznego. O godzinie 9.00 dojeżdżamy pod MCK w Bełchatowie, gdzie ma się zacząć inoTEM. O godzinie 10.00 ruszamy w nieznane nam miasto. Poszliśmy do najbliższego punktu, na którym musieliśmy rozwiązać krzyżówkę z średniowiecza. Poszło gładko, bo znajomy dh Agaty uczy historii :) Schody zaczęły się gdy rozwiązania musieliśmy zapisać w języku rosyjskim. Byłoby nie najgorzej, ale Arturowi tak zmarzły ręce, że wyszło coś między językiem chińskim i arabskim. Następnie trafiliśmy do Argentyny, gdzie piękna senorita nauczyła nas tańczyć tango. Jury nie było zachwycone, ale zuchy się śmiały. Z Argentyny poszliśmy na os. Dolnośląskie, gdzie co prawda nie znaleźliśmy zadania, ale zrobiliśmy kilka ładnych zdjęć. Stamtąd przenieśliśmy się do USA w roku 1980. Tam na lodowisku odbywały się igrzyska. Założyliśmy łyżwy, ale lód okazał się strasznie śliski, o czym przekonali się Krzysiek, Przemek i Artur. Mimo wszystko dostaliśmy złoty medal i ruszyliśmy do bazy w kosmosie w roku 2308. Tam musieliśmy się wykazać nie lada zręcznością, aby wygrać cyber-wyścig. Opuszczając bazę urządziliśmy kolejny wyścig na klatce schodowej. Skakanie w windzie nic nie pomogło, bo schodami i tak było szybciej :) Czwartym zadaniem było zabicie dwóch SS-manów w roku 1939. Biwaki z dh Czechem i paintball'em przyniosły rezultaty, ponieważ szybko ich trafiliśmy. Uratowaliśmy też życie Kasi udzielając jej pierwszej pomocy. Na kolejnym punkcie musieliśmy upolować (tym razem łukiem) gdzieś w okolicach równika. Nie było to zbyt trudne. Na ostatnim punkcie we Francji zdolnościami alpinistycznymi wykazali się Przemek i Krzysiek. Później zostało nam tylko wrócić pod MCK (zahaczając o Żabkę). Jak już pewnie wiecie zajęliśmy pierwsze miejsce. Całą drogę powrotną kłóciliśmy się o nagrody, ale udało nam się dogadać. Na pewno jedziemy za rok.

Najlepsze teksty:
1.    „Hasta la vista, senorita” - Kacper do mamy
2.    „-Cześć, jak się nazywasz?
- Joanna.
- Jo Szymon, jo też ze wsi” - dowcip Kacpra
3.    „Pewnie, że umiem jeździć na łyżwach” - Krzysiek
4.    „W mojej bułce jest centymetr masła!” - Krzysiek
5.    „A ja jestem młodszy i dojeżdżam z Sulejowa!” - argument Kacpra, dlaczego to on powinien wziąć torbę.

inotem